Spojrzałam w lustro. O rany... chyba odzyskuję kolory? Niezbyt piękne, ale swoje własne. Przynajmniej nie jestem już taka trupio-blada... Czyżby rzeczywiście żelazne piguły działały tak szybko?
Wracam do pokoju, przysiadam na kanapie, nagle jak mną zatelepało... Serce wali jakby mu za to płacili, nic nie słyszę, tylko to terkotanie szalone, nierówne.
Czy to jest to słynne ciśnienie?? Może migotanie? Hmm, czyli jednak nie odzyskałam jednak kolorów, to był jedynie taki wypadek przy pracy.
Cholera!
Eh, zaczynam panikować - nie podoba mi się to. Bardzo. Ale niemożliwe. Nie zgadzam się na kolejne problemy! Poza tym nie jestem jeszcze taka stara... Oj, lepiej udawać, że tego nie słyszę. Zawsze można sobie coś zaśpiewać!
Na nanana, nannana na nanaa...!! Jest dobrze.
A jak nie jest to patrz wyżej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz